Położenie ruchu spółdzielczego – wywiad z dyrektorem Związku Spółdzielni Spożywców Marianem Rapackim [1936]

Pragnąc w związku z Międzynarodowym Kongresem Spółdzielczym, poinformować naszych czytelników o stanie ruchu spółdzielczego w Polsce – zwróciliśmy się z szeregiem pytań do ob. Mariana Rapackiego.

Udzielony nam wywiad zamieszczamy jako autorytatywne oświetlenie położenia ruchu spółdzielczego spożywców w Polsce.

1. Jak ruch spółdzielczy przetrzymuje kryzys?

Spółdzielczość opiera się na zasadzie zaspokojenia potrzeb, a nie jest prowadzona dla zysku. Tym sposobem nie ma wewnętrznej przyczyny do kryzysu w ruchu spółdzielczym. Mimo to jednak kryzys, dotknąwszy warstwy pracujące w mieście przez spadek płac i olbrzymie bezrobocie, na wsi przez katastrofalny spadek cen produktów rolnych, obniżył w dotkliwy sposób ich siłę nabywczą. Tym sposobem i obroty spółdzielni musiały ulec znacznej redukcji, a co za tym idzie, powstały dla wielu spółdzielni poważne trudności przystosowania się do nowych warunków bytu swych członków i odzyskania równowagi budżetowej.

Możemy z dumą powiedzieć, że ruch spółdzielczy spożywców wyszedł zwycięsko z tych trudności. Nie obyło się oczywiście bez ofiar, zwłaszcza wśród większych spółdzielni, niezasobnych we własne fundusze, ale ruch nasz jako całość nie tylko przetrzymał próbę, ale poszedł naprzód i rozwinął się silniej, niż przed 8-10 laty. Jesteśmy świadkami najżywszego rozwoju spółdzielni na wsi. Nie wątpię, że w najbliższym czasie miasta i ośrodki przemysłowe nie pozostaną w tyle. Ilość spółdzielni należących do Związku „Społem” wzrosła z 828 na początku 1928 r. do 1066 na 31 grudnia 1935 r.

Jeszcze charakterystyczniejsze cyfry mamy dla obrotów towarowych, obliczonych w złotych: uwzględniając zniżkę cen, możemy stwierdzić zwiększenie się obrotów ilościowych od lat najlepszej koniunktury, a to zarówno hurtowni związkowej, jak i spółdzielni. Od roku 1933 wzrastają również obroty obliczone w złotych. Za rok 1933 wyrażały się one cyfrą 107 760 tys. złotych dla spółdzielni i 72 215 tys. złotych dla hurtowni związkowej. Biorąc pod uwagę dalszy spadek wskaźnika cen w tym okresie, możemy śmiało powiedzieć o naszym ruchu: mimo kryzysu gospodarki kapitalistycznej idziemy całą parą naprzód – tworzymy nowe spółdzielnie, jednamy nowych, czynnych członków, zaspakajamy w coraz większym stopniu ich potrzeby.

2. Jakie warstwy społeczne organizuje ruch spółdzielni spożywców?

Na to odpowiedź prosta: oczywiście warstwy pracujące, gdyż tylko one zainteresowane są w tych drobnych stosunkowo korzyściach materialnych, jakich dostarcza już dziś spółdzielnia spożywców, jak również w dziele powolnej przebudowy gospodarki społecznej, jakiej spółdzielczość dokonuje stopniowo w interesie tych mas. One wreszcie, wskutek swej słabości ekonomicznej, są najwięcej wyzyskiwane w obrocie towarowym.

Jeżeli idzie o cyfry, to do ostatniego roku przodowali w naszym ruchu robotnicy, pomimo wielkiej przewagi drobnych rolników w naszej budowie społecznej [w sensie: wśród ogółu mieszkańców kraju – przyp. redakcji Lewicowo.pl]. W ostatnim, 1935 roku, wskutek czyszczenia rejestrów, upadku kilku większych spółdzielni w miastach i żywiołowego rozwoju spółdzielni spożywców na wsi – drobni rolnicy wysunęli się na pierwsze miejsce, osiągając liczbę 100 482 osób. Robotników w spółdzielniach związkowych było 95 442, pracowników umysłowych 40 206 i różnych 32 632.

Uważamy, że ruch spółdzielczy spożywców ma pierwszorzędne znaczenie dla klasy robotniczej, a konstatujemy wśród tej warstwy jeszcze pewną apatię w stosunku do organizacji spółdzielczych. Dlatego też mamy zamiar przez nasze organizacje samorządu lokalnego – Rady Okręgowe – nawiązać stosunki ze związkami zawodowymi i rzucić przy ich pomocy hasło: robotnicy do szeregów spółdzielczych!

3. Jaką rolę odgrywa na rynku produkcja spółdzielcza?

Nasza produkcja spółdzielcza jest jeszcze młoda i ograniczona do niewielkiej ilości artykułów. Jednak w tych działach odgrywamy rolę, szczególnie w zakresie poprawy gatunku: nasza produkcja uwolniła szerokie masy pracujące naszego kraju od tandety i lichoty, która im była sprzedawana. Produkcja nasza staje się wskutek tego coraz więcej popularna. W działach, w których produkujemy, dochodzimy do kilku procent ogólnokrajowej produkcji (od 3 do 5,5%).

4. Jaką wagę posiada w ruchu spółdzielczym spożywców własna produkcja?

Przykładamy olbrzymią wagę do własnej produkcji spółdzielczej, ponieważ rozumiemy dobrze, że tylko własna produkcja może nas uniezależnić od gospodarki kapitalistycznej, zarówno pod względem cen, jak i gatunku towaru; tylko własna produkcja może stanowić mocną i trwałą podstawę gospodarki spółdzielczej.

Wartość naszej produkcji wynosiła w trzech zakładach wytwórczych związkowych (fabryka chemiczna w Kielcach, fabryka cukiernicza we Włocławku, młyn parowy w Sokołowie) prawie 5 milionów złotych. Spółdzielnie związkowe w 1935 r. prowadzą 86 piekarń, 64 masarnie i 42 inne zakłady wytwórcze o charakterze lokalnym. Wartość produkcji wszystkich tych zakładów wynosiła w 1935 r. zł 8 695 000 – czyli razem ogólna wartość produkcji ruchu spółdzielczego spożywców wynosiła w 1935 r. przeszło 13 milionów złotych w 145 zakładach wytwórczych, zatrudniających łącznie 1058 pracowników.

5. Jakie warunki pracy dają spółdzielnie swym pracownikom w zakresie sprzedaży i produkcji?

Położenie pracowników spółdzielczych w dziale sprzedaży, szczególnie w małych wiejskich sklepach, nie jest takie, jakie byśmy pragnęli widzieć. Pochodzi to stąd, że tych drobnych sklepików niepodobna obciążać wysokimi kosztami handlowymi, których nie ponosi konkurencja: dla większości bowiem właścicieli drobnych wiejskich sklepików sklepikarstwo jest tylko dodatkowym zajęciem rodziny. Pracownicy wytwórni spółdzielczych, szczególnie wytwórni związkowych, są w warunkach o wiele lepszych: we wszystkich naszych zakładach płace przewyższają od 10% do 20% płace na miejscowych rynkach. Poza tym dbamy troskliwie o higienę i życie społeczne robotników, tak że zakłady nasze stawiane są za wzór pod tym względem przez inspekcję.


Powyższy wywiad pierwotnie ukazał się w PPS-owskim tygodniku „Tydzień Robotnika” nr 38 (42), 20 września 1936. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto przeczytać także dwa teksty Mariana Rapackiego: