Stowarzyszenia współudzielcze

Jednym z największych objawów, a zarazem najpotężniejszych dźwigni dzisiejszej cywilizacji są stowarzyszenia współudzielcze (sociétés coopératives). Polepszenie bytu klas roboczych nie jest jedynym ich celem. Wyższe jest ich zadanie: wyzwolenie pracy z przesadnego poniżenia, podniesienie poniżonych dzisiaj do godności człowieka na równi ze wszystkimi innymi, zapewnienie wszystkim członkom społeczeństwa prawa i możności korzystania z postępów cywilizacji zdobytych geniuszem, pracą umysłową i fizyczną przeszłych pokoleń, zniesienie różnicy stanów i walki przeciwnych dziś sobie interesów przez zespolenie ich wzajemnością i na koniec zaprowadzenie sprawiedliwości w stosunkach społecznych.

Kiedy społeczność do tego ideału dojdzie, tego nie można dziś jeszcze powiedzieć, ale że idzie do niego, to nie ulega wątpliwości. Aby się o tym przekonać dość jest porównać stan starożytnego niewolnika ze stanem człowieka najniżej stojącego dzisiaj w hierarchii społecznej. Wprawdzie dziś jeszcze niestety biedny może umrzeć z nędzy, ale nikt nie ma prawa rzucić go żywcem na pastwę rybom, żeby je utuczyć na stół pański.

Wiem o tym, że znajdzie się niemało ludzi co powiedzą, że osiągnięcie tego celu, że układ społeczny na podstawach wyżej przywiedzionych jest po prostu niepodobieństwem, że głoszenie ich i budzenie nadziei nigdy nie mogących się spełnić jest szaleństwem, jeżeli nie czym gorszym, że na koniec przesadą jest przypisywać tak wielkie skutki stowarzyszeniom ludzi nie mających zasobów ani materialnych, ani umysłowych.

W krótkich słowach można na te zarzuty odpowiedzieć.

Wszyscy ludzie przychodzą na świat, żyją i umierają podług tych samych praw przyrody. Nie ma dwóch ludzi zupełnie do siebie podobnych; różni ich budowa, większa lub mniejsza potęga sił fizycznych i zdolności umysłowych, to prawda. Ale czyż ta różnica z ich winy pochodzi? Nie, jest wypływem okoliczności niezależnych od ich woli. Jedne są następstwem koniecznym praw przyrody, są nieuniknione, drugie pochodzą z ustaw wymyślanych przez pewną tylko część ludzi, przez kastę dla własnej samolubnej korzyści, z ustaw, które jako twór ludzki zmianie i udoskonaleniu ulegać mogą i powinny. Wszystkie przywileje są oparte na prawach nabytych, a w jaki sposób, to odsyłamy do historii, która dziś jeszcze tylko o podbojach mówi. Czas nie uprawnia niesprawiedliwości, w prawach natury, w historii ludzkości nie ma przedawnienia.

Im większe człowiek jaki posiada siły fizyczne lub zdolności umysłowe, tym więcej może wydawać płodów, tym więcej pracować fizycznie lub umysłowo, im więcej pracuje, tym więcej siły swe zużywa, tym więcej potrzebuje na ich odżywienie, na ich odnowienie, a że pracuje nie dla siebie tylko, ale dla całego społeczeństwa, ma prawo żądać od niego na zasadzie wzajemności zaspokojenia swych potrzeb w miarę pracy dokonanej i wytworzonych płodów.

Taka nierówność jest opartą na prawach natury i jest słuszną, ale nie daje nikomu prawa panowania nad innymi ludźmi i rozrządzania samowolnie ich losem. Układ społeczeństwa dozwalający takich nadużyć jest utworem samolubstwa ludzkiego, jest przeciwnym prawom przyrody.

Człowiek sam z siebie nic nie jest w stanie stworzyć. Najmniejsze narzędzie, nóż, którym chleb krajemy, jest wynikiem pracy i pomysłów licznych pokoleń, a cóż dopiero mówić o maszynach, kolejach żelaznych, statkach parowych. Geniusz najpotężniejszy nawet nic by nie potrafił stworzyć, gdyby nie miał na swe usługi wyrobów pracy i pomysłów poprzedników. Cała jego zdolność i zasługa ogranicza się do skombinowania i rozwoju tych danych. Ileż to razy już się zdarzało, że człowiek zdolny ma najpiękniejsze pomysły, a nie może ich doprowadzić do skutku, a w pewien czas później wynalazek jego prawie z łatwością przez innego z małymi zmianami jest wykonany. Powszechnie powiadają, że to zależy od szczęścia wynalazcy, że współcześni pierwszego nie umieli się poznać na jego pomyśle, a w samej rzeczy przyczyna jego niepowodzenia leży w tym, że nie miał jeszcze dostatecznych danych w pracy i pomysłach swoich poprzedników i współczesnych. Naturalnym tego jest następstwem, że ludzie połączeni są nie tylko z sobą, ale z przeszłymi pokoleniami solidarnym węzłem, że ludzkość cała jest prawym dziedzicem pracy i wynalazków przeszłych pokoleń. Jeżeli więc ustawy społeczne pozbawiają jak obecnie większość możności korzystania z tych zdobyczy cywilizacji, to w samej rzeczy obdzierają z prawego dziedzictwa większość na korzyść mniejszości.

Zobaczmy teraz, jakie są obowiązki człowieka. Sam własną tylko pracą potrzeb swoich zaspokoić nie może, co jest nowym dowodem konieczności solidarnego związku między ludźmi. Podział pracy jest nie tylko potęgą produkcyjną, ale jest koniecznością bytu ludzkiego. Każdy więc człowiek co innego wytwarza, a przez zamianę na wyroby przez pracę innych wytworzone ludzi potrzeby swoje zaspokaja.

Dwie są więc główne funkcje społeczne, wytwarzanie płodów i ich zamiana. Jedna drugą uzupełnia, jedna bez drugiej obejść się nie może, pierwsza jest zadaniem stowarzyszeń współudzielczych produkcyjnych, druga takichże stowarzyszeń konsumpcyjnych.

Jak te funkcje dotąd spełniane były, jak je stowarzyszenia współudzielcze spełniać powinny i na jakiej drodze do tego celu dążą, o tym w następnych artykułach mówić będziemy.


Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Gmina” nr 5 i 6 z dnia 30 maja 1867 r. jako pierwsza część cyklu. Po latach wznowiono go w antologii „Radykalni demokraci polscy” pod red. Felicji Romaniukowej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1960. Przedruk za tym ostatnim źródłem. Na potrzeby Lewicowo.pl przygotował Wojciech Goslar.

Józef Ćwierciakiewicz (1822-1869) – pseud. Joseph Card, dziennikarz, działacz niepodległościowy, agent Centralnego Komitetu Narodowego w Anglii w latach 1862-1863, odpowiedzialny za zakup i nielegalne dostarczenie do Polski znacznych ilości broni palnej. Jeden z członków Rządu Narodowego podczas powstania styczniowego i jego przedstawiciel zagranicą. Po upadku powstania styczniowego przeniósł się do Genewy. Sympatyk poglądów P. J. Proudhona, działacz I Międzynarodówki, członek jej Rady Generalnej. Jeden z sekretarzy i czołowych mówców kongresu MSR w Genewie, autor broszury ze sprawozdaniem z tegoż kongresu. Podczas tego kongresu zgłosił żądanie, aby delegaci poparli sprawę niepodległości Polski. Brał także udział w pracach Ligi Pokoju i Wolności. Prekursor polskiej myśli kooperatywnej, chciał przyszły sprawiedliwy ustrój społeczny oprzeć na spółdzielczości. Wycofał się z działalności politycznej po postawieniu mu przez gen. Mierosławskiego zarzutów o działalność agenturalną na rzecz Rosji i zdefraudowanie środków publicznych – choć całkowicie oczyścił się z z zarzutów, popadł w obłęd i wkrótce zmarł.

Tekst ukazał się wcześniej na portalu Lewicowo.pl.