Kobieta w ruchu spółdzielczym [1935]

Nie ma dziś dziedziny pracy społecznej, w której czynny udział kobiet nie byłby pożądany. Pragniemy je widzieć we wszystkich działach naszej pracy, wszędzie bowiem rozgrywają się sprawy najżywiej kobiety interesujące.

Bardzo silnie związana jest kobieta z ruchem spółdzielczym, z nim łączą ją najżywotniejsze interesy, jest dziedziną, w której kobiecie przypaść powinna rola kierownicza. Wypływa to logicznie z kierownictwa kobiety w życiu gospodarczym rodziny. A gospodarstwo rodzinne jest najmocniejszymi węzłami złączone z gospodarką całego społeczeństwa. Któż odczuwa konieczność usunięcia wyzysku w tej dziedzinie, jeżeli nie kobieta? Ale to odczucie powinno pociągnąć za sobą konsekwencje organizacyjne. Wyzysk i krzywda bowiem same nie ustąpią, trzeba je zwalczyć, a walkę toczyć można tylko zbiorowym wysiłkiem. Najlepszym bojownikiem powinien być ten, kto najwięcej cierpi. Bojownikom spółdzielczości powinna zatem przodować kobieta.

Tymczasem stan faktyczny przedstawia się zgoła inaczej. Zaledwie 13% członków spółdzielni stanowią kobiety. A znikomy odsetek kobiet odgrywa czynną, twórczą rolę w naszym życiu spółdzielczym. Można śmiało powiedzieć, że stan ten jest jednym ze źródeł słabości ruchu spółdzielczego. Jeżeli spółdzielczość ma się rozwijać, trzeba, żeby kobiety uznały ją za swoją. Nie może spółdzielczość spełnić swego zadania, jeżeli kobieta znajdować się będzie na zewnątrz niej.

W praktyce wygląda to tak: mężczyzna z takich czy innych powodów wpłaca udział do spółdzielni i mówi żonie: słuchaj, rób zakupy w sklepie spółdzielni. Ona przystępuje do tego od razu z nieufnością, która się wzmaga w miarę dostrzeganych niedomagań; tak będzie dotąd, dopóki kobieta traktować będzie spółdzielnię jako coś sobie obcego. Trzeba bowiem, aby sama weszła do spółdzielni, sama nią nawet rządziła, aby nie dopuściła do powstania niedomagań, aby je usunęła, jeżeli są. Spółdzielnia to nie powinno być coś, co się tylko osądza i krytykuje, to powinno być coś, co się prowadzi, czym się kieruje. Rozwój spółdzielni wymaga zatem żywej propagandy za masowym udziałem kobiet w jej pracach. Gdyby spółdzielczość była działem życia, w którym kobieta jest na równi z mężczyzną zainteresowana, wśród członków powinno być przeszło 50% kobiet. Ale kobieta jest znacznie więcej zainteresowana, powinna więc silniej dominować, stanowić jeszcze poważniejszy odsetek, powinna przeważać we wszystkich władzach spółdzielczych. Przewaga ta jednak może tylko być rezultatem faktycznej roli, którą kobieta w życiu spółdzielczym odgrywa.

Dlatego też witamy z uznaniem i radością powołanie do życia Ligi Kooperatystek w Polsce, której zjazd inauguracyjny odbędzie się 24 listopada w Warszawie. Zrozumienie konieczności wzmożenia roli kobiety w ruchu spółdzielczym spowodowało już dawniej powstanie w różnych środowiskach Kół Czynnych Kooperatystek. Organizacje te miały jednak charakter przypadkowy i znaczenie ich było czysto lokalne. Myśl rozwinięcia tej akcji na teren całej Polski nasuwa się sama przez się. Trzeba działalność tych luźnych grupek skoordynować i trzeba siecią takich kobiecych placówek spółdzielczych pokryć cały kraj. Będzie to właśnie celem Ligi.

Głównym celem Ligi będzie więc propaganda spółdzielczości wśród kobiet, szerzenie wśród nich świadomości spółdzielczej, jednanie kobiet dla czynnej działalności w ruchu spółdzielczym. Drugim celem Ligi jest zorganizowanie wspólnego wysiłku kobiet dla udoskonalenia gospodarstw domowych, aby przez podniesienie techniki i metod pracy gospodarczej wyzwolić kobietę z niewoli, do której przykuwa ją prowadzenie gospodarstwa domowego, i ułatwić jej udział w ogólnym życiu społecznym. Myśl tę witamy z jednego jeszcze powodu z radością. Świadomość spółdzielcza jest wstępem do świadomości klasowej. Gdy kobieta weźmie masowo czynny udział w pracy spółdzielczej, gdy spotka się twarzą w twarz z trudnościami, gdy śledzić zacznie tajniki naszego życia gospodarczego, gdy zobaczy, jak ściśle jest ono związane z podstawami naszego ustroju społecznego – dojść musi do wniosku, że dobrobyt i szczęście jej i jej rodziny zależne są od wyniku walki, którą toczy

świat pracy o zastąpienie gospodarki kapitalistycznego wyzysku gospodarką planową socjalizmu. I wtedy kobieta zapragnie wziąć udział w tej walce.


Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w głównym organie PPS, dzienniku „Robotnik”, nr 364, 22 listopada 1935 r. Następnie wznowiono go w książce Adam Próchnik – „Wybór publicystyki”, Książka i Wiedza, Warszawa 1971. Przedrukowujemy go za tym ostatnim źródłem, na potrzeby Lewicowo.pl tekst przygotował Piotr Grudka.

Adam Próchnik (1892-1942) – działacz socjalistyczny i spółdzielczy, oficer Wojska Polskiego, poseł na Sejm RP, ideolog polskiego ruchu socjalistycznego, doktor nauk historycznych. Nieślubny syn wybitnego działacza socjalistycznego, Ignacego Daszyńskiego. W młodości działacz Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, członek Związku Walki Czynnej, w czasie I wojny światowej walczył w armii austriackiej, a następnie organizował we Lwowie niezależne polskie struktury wojskowe, za co został aresztowany, groziła mu kara śmierci. Brał bohaterski udział w walkach w obronie Lwowa, otrzymując stopień podporucznika. W niepodległej Polsce działacz Polskiej Partii Socjalistycznej, pracował jako historyk-archiwista, szykanowany przez władze sanacyjne. W latach 1925-31 przewodniczący rady miejskiej Piotrkowa Trybunalskiego, w roku 1928 wybrany posłem na Sejm z listy PPS. Przez pewien okres członek władz Związku Nauczycielstwa Polskiego. W latach 30. związał się z Warszawską Spółdzielnią Mieszkaniową, będąc jednym z liderów intelektualnych tego środowiska, m.in. sprawował funkcję przewodniczącego stowarzyszenia lokatorów WSM „Szklane Domy”. W roku 1939 wybrany radnym Warszawy. W latach 1934-39 członek Rady Naczelnej PPS. Początkowo zwolennik współpracy z komunistami, po procesach moskiewskich zmienił stanowisko w tej sprawie na negatywne. Uznany publicysta polityczny oraz badacz dziejów polskiego ruchu socjalistycznego i demokratycznego, autor m.in. książek „Demokracja kościuszkowska”, „Bunt łódzki w roku 1892”, „Pierwsze piętnastolecie Polski niepodległej”, „Ideologia spółdzielczości robotniczej”, „Idee i ludzie”. Po wybuchu wojny działał w konspiracji politycznej, najpierw w środowisku WSM, później w grupie związanej z pismem „Barykada Wolności”, następnie jako lider Polskich Socjalistów. Brał udział w pracach na rzecz zjednoczenia PS z PPS-WRN i krakowską grupą PPS Zygmunta Żuławskiego. Zmarł na zawał serca 22 maja 1942 r.

Tekst ukazał się wcześniej na portalu Lewicowo.pl.