Stowarzyszenia budowlane [1915]

Do grupy stowarzyszeń spożywczych zalicza również klasyfikacja i stowarzyszenia budowlane. Mają one na celu dostarczyć członkom tanich, zdrowych, estetycznych mieszkań albo domów osobnych dla każdej rodziny. Członkowie występują tutaj również w charakterze konsumentów, przy czym przedmiotem konsumpcji jest w tym wypadku mieszkanie. Stowarzyszenia te posiadają rozmaitą organizację: raz przedstawiają zrzeszenie lokatorów, odnajdujących na dogodnych warunkach mieszkania we wspólnych domach, w innych znowu wypadkach są to stowarzyszenia drobnych właścicieli, posiadaczy własnych, niedużych domów rodzinnych, w innych znowu wypadkach są to stowarzyszenia o charakterze kredytowym dla celów budowlanych.

Bliższe szczegóły o tych stowarzyszeniach można znaleźć w pracy prof. Gide pt. „Rozwój instytucji społecznych w XIX wieku” oraz w moim referacie na V Zjazd Ekonomistów i Prawników Polskich pt. „Kooperatyzm a kwestia robotnicza” (istnieje wydanie książkowe).

Kooperatyzm budowlany zyskał wielką popularność, zwłaszcza w latach ostatnich, dzięki propagandzie miast-ogrodów, zapoczątkowanej dziełem Howarda „Tomorrow” [mowa o książce Ebenezera Howarda „Garden Cities of To-morrow” – przyp. redakcji Kooperatyzm.pl]. Dzieło to, poświęcone zagadnieniu, jak zreformować miasto, by połączyć w nim wszystkie dodatnie strony wsi i miasta i wykluczyć wszystkie ich strony ujemne, ukazało się w r. 1898. Rychło zdobyło sobie rozgłos i uznanie nie tylko w Anglii, ale i na kontynencie, i spowodowało założenie już w r. 1899 „Garden City Association”, które złączyło we wspólnej pracy ludzi rozmaitych sfer, partii, profesji – fabrykantów, kooperatystów, architektów, finansistów, radnych gminy, umiarkowanych i postępowców, socjalistów i indywidualistów, konserwatystów i radykałów. Dzięki właśnie temu poparciu ogółu można było już w r. 1903 przystąpić do urzeczywistnienia idei Howarda, do założenia wzorowego miasta-ogrodu w Letchworth, miejscowości odległej o 50 kilometrów od Londynu. W 1903 r. nabyto grunta, a już w 3 lata potem w r. 1907 liczba mieszkańców Letchworth urosła do 5000, a w pierwszej połowie 1908 r. przybyło nowych 500; liczba wykończonych domów wynosiła 970. Liczba zakładów przemysłowych – 10, robotników w nich zatrudnionych – 900, sklepów 57, a nadto powstały dwa banki. Wartość budowli – 6 280 000 szylingów. Z fabryk przeniosły się z Londynu do Letchworth: fabryka wyrobów metalowych, fabryka asfaltu, fabryka papierów fotograficznych, fabryka haftów, fabryka wód mineralnych, wielka introligatornia, wreszcie trzy duże drukarnie i zakłady wydawnicze.

W ślad za Anglią poszły Niemcy, które w r. 1902 powołały do życia „Deutsche Gartenstadt-Gesellschaft” w celu propagowania Howardowskiej idei miast-ogrodów. W 1908 roku założono w Niemczech pierwsze takie stowarzyszenie w Hellerau, następnie pod Królewcem „Gartenstadt Ratshof”, potem w Karlsruhe, w Norymberdze, Magdeburgu, Chemnitz i w innych miastach. Obecnie stowarzyszenia budowlane powstają głównie pod znakiem idei Howardowskiej.

Twierdzono z początku, że koszta budowy małych domów są zbyt wysokie i że praktyczniej jest utrzymać się przy systemie kamienic koszarowych. Po ściślejszym jednak porównaniu kosztów budowy udowodniono (architekt Wagner z Bremy), że koszty budowy jednopiętrowych domów rodzinnych, zwłaszcza jeżeli tworzą one małe kompleksy (4 pod jednym dachem), nie są wcale wyższe niż przy budowie domów piętrowych. Korytarze, klatka schodowa itp. stanowią oszczędność domów parterowych. Koszt budowy parterowego domu robotniczego dla jednej rodziny wynosi w Niemczech przeciętnie od 3500 do 4000 marek (podwójne domki kosztują nieco taniej, 7200 marek).

Wielką trudność nastręczało stowarzyszeniom zakupno i przygotowanie terenów do budowy oraz finansowanie przedsiębiorstw. W Anglii i w Niemczech powstały dla tych celów specjalne towarzystwa terenowe. Zakupują one grunta, przeprowadzają ulice i kanalizacje, parcelują i, zadawalając się umiarkowanym zyskiem (nie brak zresztą i towarzystw spekulacyjnych), odsprzedają tereny właściwym stowarzyszeniom budowlanym.

Znaczenie budowy domków robotniczych i miast-ogrodów uwydatnia się na podstawie porównawczej statystyki chorób i śmiertelności.

W Budapeszcie dr Körösi z rozporządzenia gminy przeprowadził badanie warunków zdrowotnych w małych jedno- i dwuizbowych mieszkaniach. Okazało się, że w porównaniu do mieszkań większych wykazują one chorób zakaźnych więcej o 43%, febry i gorączek o 250%, kokluszów o 100%, wypadków krupu o 57% i dyfterytu o 24%.

Lekarz paryski dr Lucien Graux podaje, że w Lille w dzielnicy robotniczej, gdzie domy niskie i gęsto zaludnione, brak kanalizacji i marna woda, śmiertelność podnosi się od 39,39 aż do 47‰, podczas gdy w całym mieście przeciętna śmiertelność równa się 22,14 ‰.

We Francji, jak podaje pierwszorzędny znawca kwestii mieszkaniowej Emile Cacheux, śmiertelność w ciasnych, brudnych dzielnicach robotniczych podnosi się do 40‰, podczas gdy w Anglii w nowo zbudowanych domach robotniczych (dans les maisons ouvrièrs modèles construites par centaines en Angleterre) śmiertelność spada poniżej 20‰. Na podstawie tej statystyki prawodawstwo francuskie ustanowiło, że we wszystkich tych wypadkach, kiedy promil śmiertelności przekracza w gminie 20‰, „il devait y exister des logement défectueuse” i że zachodzi potrzeba „de prendre des mesures pour supprimer des causes d’insalubrité”.

Warunki higieniczne w małych domach są znacznie korzystniejsze. Miast Ulm zbudowało szereg wzorowych małych domów dla ludności niezamożnej. Statystyka wykazała, że śmiertelność w nich jest o wiele niższą niż w śródmieściu, zatłoczonym wielkimi domami. Podczas gdy w małych domach robotniczych śmiertelność w roku 1901 wynosiła 13,06‰, w r. 1902 – 12,25, a w r. 1906 – spadła do 6‰, w mieście promil śmiertelności równał się w roku 1906 – 18,5‰.

Śmiertelność:

na 1000 mieszkańców – dzieci na 1000 urodzin

w Letchworth: 4,8                                 38,4

w Bourneville: 7,5                                  80,2

w Port Sunlight: 8                                 65,4

podczas gdy w 26 wielkich miastach angielskich:

___________15,9                                145

Dr Arkle wykazał, że chłopcy z rodzin robotniczych, wychowani w Port Sunlight, są więksi i więcej ważą niż synowie zamożnych rodzin chowający się w Liverpoolu. A różnica jest znaczna: 11-letni chłopak z Port Sunlight pod względem wzrostu i wagi równa się 14-letniemu chłopcu z Liverpoolu. W tymże mieście śmiertelność w licznych dzielnicach (slumquartier) podnosi się do 35‰, tuż w jego pobliżu w Port Sunlight spada do 8‰. W Birmingham przeciętna śmiertelności 17,9‰, a w Bourneville, położonym w jego okolicy, 7,5‰, a więc przeszło dwa razy mniejsza. Śmiertelność dzieci w Birmingham 170‰, w Bourneville 78,8‰. Dzieci szkolne wyższe są w Bourneville przeciętnie o 10 cm i szersze w piersiach o 7,5 cm.

Prócz tych najważniejszych korzyści dla zdrowia i życia ludzkiego istnieje cały szereg innych – natury moralnej i kulturalnej. Miasta-ogrody wychowują swych mieszkańców w przywiązaniu do natury, która jest źródłem najwznioślejszej radości życia, kształcą w nich zamiłowanie do kwiatów, do ogrodnictwa, do estetyki; rozwijają uczucia przyjaźni towarzyskiej i zmysł życia społecznego; dają wreszcie możność zaspakajania całego szeregu potrzeb życia w drodze spółdzielczej: sklepy społeczne, kuchnie, pralnie, pracownie rzemieślnicze, banki, nawet w pewnej mierze komunikacja (automobilowa), biblioteki i czytelnie, odczyty i koncerty, orkiestry i chóry – wszystko to może być ujęte w formy asocjacji. Toteż widzimy, że Letchworth powstało w przeciągu trzech lat 58 rozmaitych związków i towarzystw.

Czy wobec tak doniosłego znaczenia stowarzyszeń budowlanych nie warto dołożyć wszelkich starań, aby i naszym miastom, a zwłaszcza klasie pracującej, ująć nieco gruźlicy i tyfusów? Czyż nie zasługują one na jak najżywsze poparcie ze strony naszych krajowych instytucji finansowych i gmin miejskich?

Z 24 istniejących u nas stowarzyszeń budowlanych (przeważnie urzędniczych) działalność rozpoczęło zaledwie kilka. Rozlegają się utyskiwania na niemożność przezwyciężenia, pomimo ustawy o funduszu mieszkaniowym, przesadnej ostrożności i indyferentyzmu banków naszych, na niechęć i niedocenianie zadań kooperacji budowlanej ze strony gmin miejskich. Praktycy nasi uskarżają się na brak kapitałów i nie dającą się pokonać drożyznę terenów, która iluzoryczną czyni materialną korzyść kooperacji. A wszak stowarzyszenie budowlane jest rodzajem stowarzyszenia konsumpcyjnego, dla którego nie mogą być obojętne względy ekonomii w budżecie konsumenta.

Trudności te nie powinny zrażać pionierów naszej kooperacji budowlanej. Cel jest wielki, a więc muszą być skupione siły, aby trudności pokonać.


Powyższy tekst to rozdział książki Edwarda Milewskiego pt. „Kooperacja i jej znaczenie w Polsce”, Nakładem Centralnego Biura Wydawnictw Naczelnego Komitetu Narodowego, Kraków 1915. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski. Poprawiono pisownię według obecnych reguł. Wersję elektroniczną przygotowali Aleksandra Zarzeczańska i Remigiusz Okraska.