Stosunek państwa do kooperacji [1923]

Sprawa stosunku państwa do kooperacji nabiera coraz większego znaczenia. Przyczyną tego jest z jednej strony zwiększanie się ingerencji państwa w dziedzinie polityki społeczno-gospodarczej, z drugiej wzrost znaczenia organizacji spółdzielczych w tej samej dziedzinie. Prócz tego niesłychanie ważne znaczenie posiada tutaj stopniowe przenoszenie się punktu ciężkości kwestii społecznej z dziedziny zarobkowania w dziedzinę spożycia, a właściwie zaopatrzenia ludności. Wszystkie te przyczyny wywołują różnorodne zetknięcia się państwa z organizacją spółdzielczą. Wzajemne ułożenie się stosunków staje się w tych warunkach sprawą doniosłego znaczenia dla obu stron.

Niejednokrotnie nazywano państwo jedną wielką spółdzielnią. Niewątpliwie jest to słuszne o tyle, że państwo opiera się, tak jak i każda spółdzielnia, na zasadzie współdziałania gromady ludzkiej dla pewnych oznaczonych wspólnych celów. Państwo podejmując działalność w dziedzinie gospodarczej, równie jak i spółdzielnia, w zasadzie nie ma na celu zysku, ale zaspokojenie potrzeb ogółu. W zakresie zatem swej gospodarczej działalności państwo ogromnie zbliża się do spółdzielni. Są jednak między tymi dwoma organizacjami nawet i w tej dziedzinie bardzo poważne, a nawet zasadnicze różnice.

Taką zasadniczą różnicą pomiędzy państwem a spółdzielnią jest przede wszystkim zasada dobrowolności, będąca podstawą organizacji spółdzielczej, i zasada przymusu, stanowiąca fundament organizacji państwowej.

Zasada dobrowolności wynika z oddziaływania pewnych czynników zewnętrznych na rozum i świadomość człowieka, a następnie przez te ostatnie – na wolę. Wynikający stąd czyn jest aktem woli świadomej na podstawie wyrozumowanych pobudek powstałym.

Zasada przymusu wynika z bezpośredniego oddziaływania czynników zewnętrznych na wolę człowieka. Stąd czyn spełniany pod przymusem nie jest aktem świadomości o celowości danego postępku z punktu widzenia zainteresowanej jednostki, ale obawy przed karą lub skutkiem fizycznej przemocy.

Zasada dobrowolności w organizacji społecznej działa tym sposobem jako czynnik świadomie i celowo organizujący życie od dołu, od zainteresowanej jednostki – komórki społecznej. Zasada przymusu działa natomiast jako czynnik mechanizujący życie od góry, od zewnątrz, jednostki-komórki jako takiej. Można by powiedzieć, że na zasadzie dobrowolności tworzą się organizmy społeczne (rodzina, ród, stowarzyszenie, spółdzielnia), a na zasadzie przymusu mechanizmy społeczne (państwo, gmina).

Jest rzeczą oczywistą, że w tych warunkach daleko żywotniejszą, to znaczy wydobywającą z jednostek ludzkich więcej energii twórczej i łatwiej i szybciej przystosowującą się do potrzeb tej jednostki – jest organizacja dobrowolna. Natomiast organizacja przymusowa jest o wiele sztywniejsza, mniej ruchliwa i żywotna i o wiele mniej wydajna.

Organizacja państwowa posiada natomiast w ręku jeden niesłychanie ważki czynnik: prawo supremacji. Prawo to stanowi o powszechności i jednolitości akcji, niezależnie od tego, czy jej celowość została przez szerokie warstwy społeczeństwa już uświadomiona, czy nie. Skutkiem tego państwo skłonne jest często iść po linii najmniejszego oporu i regulować przy pomocy prawa supremacji najróżnorodniejsze dziedziny życia. Mamy wówczas do czynienia z etatyzmem.

Przy etatyzmie zasadniczym zagadnieniem jest, czy państwo prowadzi swoją politykę po linii interesów większości społeczeństwa, tj. szerokich mas żyjących z pracy bądź umysłowej, bądź fizycznej, czy też po linii interesów nielicznych klas posiadających.

Państwo, demokratycznie rządzące się, powinno, zdawałoby się, być wyrazem wypadkowej interesów różnych klas społecznych stosownie do ich liczebności. W rzeczywistości jednak w państwie nawet najdemokratyczniejszym interesy posiadania odgrywają dominującą rolę. Dzieje się tak nie tylko wskutek tradycji dawnych państw monarchistyczno-arystokratycznych, nie tylko wskutek pozornego oparcia skarbowości państwowej na warstwach posiadających, ale przede wszystkim z powodu opanowania przez te warstwy całej wytwórczości kraju. Sprawa wzrostu i rozwoju wytwórczości ma zarówno dla państwa, jak i dla społeczeństwa pierwszorzędne znaczenie. Dopóki wytwórczość ta jest w ręku klas posiadających, państwo jest skłonne, a poniekąd zmuszone utożsamiać interesy warstw posiadających z interesami wytwórczości krajowej i ochraniać je dla poparcia i wzmożenia tej wytwórczości. Stąd też polityka państwa nawet najwięcej demokratycznego idzie przede wszystkim po linii interesów klas posiadających. Jako organizacja przymusowa, politykę swoją narzuca państwo całemu społeczeństwu.

Spółdzielnie natomiast, jak to słusznie podniósł prof. Hans Müller, reprezentują w każdej swojej formie interesy pracy, a nie posiadania. Stąd też konflikt pomiędzy organizacjami spółdzielczymi a państwem znajduje się właśnie w płaszczyźnie przeciwieństw pomiędzy interesami klas posiadających, reprezentowanych w wielu dziedzinach przez państwo, a interesami szerokich mas pracujących, reprezentowanych przez spółdzielnie.

Konflikt ten jest silniejszy lub słabszy – zależnie od tego, czy dane państwo silniej lub słabiej podlega wpływom klas posiadających, dochodzi nieraz do bezpośredniego zwalczania kooperatyw przez państwo, przy pomocy ustawodawstwa podatkowego i administracyjnego, jak tego mieliśmy przykład w Niemczech przedwojennych.

W Polsce mamy pozornie najżyczliwszy stosunek państwa do kooperacji. Jednak i tutaj, rozpatrując polityką społeczno-gospodarczą państwa, zauważymy nawet w tej dziedzinie znamienny wpływ interesów klas posiadających, maskowanych interesami wytwórczości.

Ilustrację tego stanu rzeczy stanowi podział kredytów rządowych pomiędzy przemysł i handel prywatny a organizacje spółdzielcze.

Stan kredytów udzielonych bezpośrednio przez państwo dla prywatnego przemysłu i handlu wynosił w dn. 31 marca 1923 r. 159 909 milionów marek. W tym samym czasie stan kredytów rządowych udzielonych przez państwo organizacjom spółdzielczym wyniósł około 1500 milionów, czyli 1/100 części kredytów prywatnych.

Można by przypuszczać, że stosunek ten odpowiada istotnej sile gospodarczej kooperacji spożywców. Jeżeli jednak idzie o płacenie podatków, to stosunek ten okaże się inny. Przy podatku obrotowym za lipiec Związek Polskich Stowarzyszeń Spożywców wykazał obrót stanowiący 1/180 część wykazanego w tym samym celu przez cały handel i przemysł Rzeczpospolitej Polskiej. Ponieważ stosownie do ilości członków ZPSS przedstawia mniej więcej 1/3 części całego ruchu spółdzielczego spożywców Rzeczpospolitej Polskiej – to znaczy, że obrót wykazywany do podatku w tym miesiącu przez wszystkie związki spółdzielcze wyniósł mniej więcej 1/60 całego obrotu handlowego Rzeczpospolitej. Nawet więc biorąc rzecz w stosunku do siły gospodarczej – związki spółdzielcze otrzymują 1/100 kredytów państwowych, podczas kiedy wykazują 1/60 część obrotów.

A teraz weźmy dla ilustracji skład państwowych instytucji gospodarczych, do których państwo powołuje przedstawicieli organizacji zawodowych i gospodarczych. Oto skład urzędu dla przywozu i wywozu [importu i eksportu], posiadającego niesłychanie doniosłe znaczenie dla szerokich mas spożywców, będącego bowiem wyrazicielem polityki celnej państwa:

Ilość przedstawicieli

  1. Centralny Związek Polskiego Przemysłu. Górnictwa, Handlu i Finansów („Lewiatan”): 5
  2. Inne organizacje wielkiego kapitału przemysłowego (Tow. Przemysłowców, związki fabrykantów, właścicieli lasów itp.): 7
  3. Związek banków w Polsce: 2
  4. Organizacje kupieckie (izby handlowe i przemysłowe, stow. kupców, zgromadzenia kupców, komitety giełdowe): 8
  5. Organizacje wielkiej własności ziemskiej (towarzystwa i syndykaty rolnicze): 12
  6. Centralne tow. rzemieślnicze: 3

Razem przedstawicieli organizacji zawodowych klas posiadających: 37

A szerokie masy spożywców reprezentowane są w tym urzędzie przez jedno Towarzystwo Aprowizacji Miast z ilością 4 (słownie: czterech) delegatów.

Podobne stosunki panują i w innych mieszanych instytucjach gospodarczych. Wszędzie interesy wytwórcy-przedsiębiorcy wysuwają się na plan pierwszy, a w cieniu ich giną całkowicie interesy szerokich mas spożywców i ich organizacji.

Pomiędzy organizacją państwową a spółdzielczą istnieje jeden konflikt natury zasadniczej, wypływający z odrębnej natury obu tych organizacji.

Organizacja spółdzielcza jest organizacją społeczną, tworzącą sama przez się nowe formy społecznego życia i rozwoju. Organizacja państwowa jest organizacją utrwalającą pewne formy społeczne i broniącą ich trwałości przy pomocy ustawodawstwa przymusowego. Stąd organizacja państwowa przedstawia czynnik do pewnego stopnia zachowawczy, organizacja spółdzielcza zaś – postępowy.

Przypominam tu, co pisałem w r. 1921 w „Rzeczypospolitej Spółdzielczej” w artykule pod tytułem „Z zagadnień kooperacji”:

„Państwo z konieczności stosować się musi do istniejących warunków społecznych i gospodarczych i w ich granicach utrzymywać równowagę społeczną i gospodarczą. Stwarzanie nowych warunków, a szczególniej nowych form społecznych i gospodarczych, nie jest rzeczą państwową. Państwo samo jest wynikiem, niejako zewnętrznym wyrazem tych stosunków. Tworzenie nowych form społecznych odbywa się samoczynnie wewnątrz samego społeczeństwa, niejako drogą naturalnego doboru form więcej odpowiednich. Dopiero gdy stosunki społeczne i gospodarcze wewnątrz społeczeństwa uległy gruntownej przemianie, gdy stanął gotowy gmach nowej budowy społecznej – wtedy dopiero państwo przystosowuje do nowych warunków swoje prawno-polityczne podstawy, często nie bez silnych tarć, a nawet wstrząśnień rewolucyjnych”.

Otóż drugie źródło konfliktu między państwem i kooperacją, pozostające zresztą w łączności z pierwszym, leży w tym, że kooperacja jest formą społeczną nową, od istniejących form nie tylko odmienną, ale wprost z nimi sprzeczną, a zatem i do obecnych form prawnopaństwowych nie przystosowaną. Stąd też ruch spółdzielczy walczyć musi ustawicznie o nałamywanie tych form do swojej organizacji, co się uwidocznia w całym szeregu walk o postulaty kooperacji w dziedzinie ustawodawstwa spółdzielczego, podatkowego itp.

Państwo współczesne ma do czynienia w życiu gospodarczym z przedsiębiorstwami, mającymi na celu zysk indywidualny swoich właścicieli. Z natury rzeczy sposób traktowania tych przedsiębiorstw państwo przerzuca na wszelkie instytucje gospodarcze. Tymczasem organizacje spółdzielcze, szczególniej spożywców, wyrażają nie interesy jednostkowe, a interes publiczny, społeczny. Stąd stosowanie jednakowych norm do odmiennych ze swego charakteru instytucji doprowadzić może do zahamowania ich rozwoju lub do spaczenia charakteru.

O przykłady z naszych stosunków nie trudno. Według ustawodawstwa obowiązującego do niedawna w b. zaborze rosyjskim spółdzielnie podciągnięte zostały pod kategorię przedsiębiorstw obowiązanych do publicznego składania rachunków, tj. spółek akcyjnych, komandytowych i innych zrzeszeń kapitalistycznych. Ustawodawstwo całe było właśnie do tego rodzaju spółek przeznaczone. Stąd powstał taki dziwoląg, jak opodatkowanie nadwyżek stowarzyszenia proporcjonalnie do ich stosunku do kapitału udziałowego.

Kapitał udziałowy nie odgrywa w spółdzielni żadnej roli, ponieważ spółdzielnia nie pracuje dla zysku z kapitału. Są spółdzielnie bezudziałowe. Nadwyżki nie są dzielone w stosunku do udziałów; a jednak stosowano tutaj wobec spółdzielni metody zupełnie słuszne tylko w stosunku do spółek kapitalistycznych. To samo odnosi się do obowiązującego do niedawna opodatkowania funduszów społecznych w spółdzielniach i w całym szeregu innych wypadków. W ostatnich aktach prawodawczych wskutek energicznej akcji związków spółdzielczych udało się w pewnym stopniu usunąć wiele tych anomalii. Jeśli idzie o ciężary podatkowe, to zdawałoby się, że spółdzielnie są nawet uprzywilejowane. Ustawa o podatku obrotowym przewiduje na przykład, że spółdzielnie związkowe opłacają zaledwie część podatku opłacanego przez przedsiębiorstwa prywatne. W rzeczywistości jednak charakter społeczny spółdzielni opartych na interesie publicznym tu w szczególności się ujawnia. Spółdzielnie nie mogą i nie chcą ani od podatku się uchylać, ani też swego istotnego obrotu ukrywać. Wskutek tego opłacają one naprawdę większy podatek aniżeli przedsiębiorstwa prywatne. Wskazują na to między innymi cyfry dotyczące wpływów tego podatku zaraz za pierwszy miesiąc podatkowy (lipiec 1923) – wedle których sam tylko Związek Polskich Stowarzyszeń Spożywców wykazał do podatku 1/180 część wszystkich przedsiębiorstw przemysłowych, handlowych itp. całej Rzeczpospolitej Polskiej, co jest jaskrawo niewspółmierne z rzeczywistym stanem rzeczy.


Powyższy tekst pierwotnie został wygłoszony jako referat na Kongresie Spółdzielni Spożywców, zorganizowanym w roku 1923 w Warszawie. Następnie został wznowiony w wyborze pism Rapackiego, włączonych do książki: Józef Jasiński – „Marian Rapacki”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1958. Przedruk za tym ostatnim źródłem. Wersję elektroniczną przygotowali Aleksandra Zarzeczańska i Remigiusz Okraska.