O Spółdzielni Pracy „Grupa Techniczna”

jpg7

1.

Tadeusz Mianowski: „Grupa Techniczna” [1]

Grono członków Związku Młodej Techniki, stowarzyszenia ideowego, zmierzającego w swym programie do radykalnej przebudowy społecznej poprzez przebudowę struktury gospodarczej i zrzeszającego młodych inżynierów, techników i studentów Politechniki Warszawskiej (w większości – dawnych uczestników walki o niepodległość) – założyło w Warszawie w 1933 r. spółdzielnię pracy pod nazwą „Grupa Techniczna”, jako – poniekąd – komórkę doświadczalną.

Głównym zadaniem tej Spółdzielni (przynajmniej w okresie początkowym) nie jest zatrudnienie zarobkowe u siebie wszystkich swoich członków, lecz tworzenie warsztatów pracy, prowadzonych nie w celach zysku, ale dla współdziałania z czynnikami państwowymi i społecznymi przy organizowaniu planowej produkcji w ramach gospodarki uspołecznionej. W warsztatach tych członkowie Spółdzielni będą mieli możność zastosowywać z pożytkiem dla Polski swoją wiedzę zawodową, uzdolnienia społeczne i inicjatywę, a przy tym będą się zaprawiać w pracy zespołowej.

Spółdzielnia nie ma na celu zysków. I całość swych nadwyżek bilansowych przekazuje przede wszystkim na własne fundusze społeczne, a resztę (w mniejszej części) – na różne cele społeczne. Żadnego oprocentowania udziałów, ani dywidendy w stosunku do zarobków Spółdzielnia swoim członkom nie przyznaje.

***

Okres początkowy tej młodej placówki był jednym pasmem trudności, wymagających od członków dużego zapału, wytrwałości i poświęcenia dla sprawy spółdzielczej obok zwykłych kwalifikacji organizatorskich i fachowych. Członkowie-założyciele zebrali z trudem wśród siebie minimalny kapitał udziałowy i z nim stanęli do pracy.

Mimo że statut przewiduje możność wykonywania robót we wszystkich dziedzinach pracy technicznej, przypadek sprawił, że większość członków – to elektrycy; i do tej wyłącznie branży została ograniczona początkowo działalność spółdzielni.

Przy poszukiwaniu odbiorców pracy „Grupa Techniczna” zwróciła się do instytucji publicznych i wojskowych, ze względu na solidność tych instytucji jako kontrahentów.

Lecz tu wyłoniła się poważna trudność w postaci konieczności składania wadiów przy przetargach oraz kaucji w gotówce w wysokości 5% od sumy kosztorysu, a nawet w poszczególnych wypadkach, wynikających z charakteru robót, kilkakrotnie większej. Tu jednak przejawiła się siła zespołowa członków, którzy, działając każdy we własnym zakresie, uciekali się do pożyczek papierów wartościowych i obligacji od krewnych i znajomych, po czym składali je do Spółdzielni. Tak został zdobyty kredyt bezprocentowy.

Spółdzielnia otrzymywała roboty na przetargach przez oferowanie najniższych cen. Nieraz o połowę niższych od konkurencyjnych. Mimo że kalkulację swych kosztorysów opiera zawsze na zdrowych podstawach ekonomicznych i przewiduje niewysoką nadwyżkę 10%. Do większych zysków nie dąży, sądząc, że nie godzi się dorabiać na Skarbie Państwa.

Przy kupnie materiałów stosowana była początkowo zasada indywidualnych wysiłków ze strony poszczególnych członków, którzy wykorzystywali swe osobiste stosunki i wpływy i zadłużali się prywatnie do poważnych nieraz sum, ponieważ dostawcy nie chcieli przyjmować zobowiązań Spółdzielni. Wiele robót nie doszło do skutku tylko z tego powodu, że nie można było zdobyć materiału bez całkowitego pokrycia należności w gotówce przy odbiorze. A materiał stanowi poważną pozycję w wydatkach, przewyższającą np. w dziedzinie instalacji silno-prądowych parokrotnie koszt robocizny.

***

W miarę wykazywania pomyślnych rezultatów pracy, warunki się polepszały. Powoli został wyrobiony kredyt na podstawie zaufania kupców już do samej Spółdzielni.

„Grupa Techniczna” za solidne wykonywanie robót została polecona instytucjom państwowym, a zarządzeniem Ministerstwa Spraw Wojskowych zwolniona została od składania wadium przetargowego przy robotach dla wojska.

Od początku swej działalności Spółdzielnia wykonała szereg instalacji siły i światła. Dla Okręgowego Urzędu Budownictwa Nr 1: na lotnisku wojskowym na Okęciu, w koszarach w Palmirach, w 1 PAPL, w wojskowym więzieniu śledczym. Dla Funduszu Kwaterunku Wojskowego, dla Województwa Warszawskiego, dla Państwowych Zakładów Tele i Radiotechnicznych i wiele innych.

Sumy bilansowe za rok 1934 wynoszą 266 tysięcy złotych, w tym nadwyżka stanowiła 22500 zł. Nadwyżka ta w całości została przelana na fundusze społeczne i cele społeczne.

Rok bieżący rozpoczął się pod znakiem powiększenia obrotów. Roboty obecnie wykonywane stanowią już poważną sumę około 800 tysięcy zł. Składają się na nie: przeprowadzenie linii kablowo-telegraficznej Łowicz – Krośniewice dla Ministerstwa Poczt i Telegrafów, wyrażające się w sumie około 400 tysięcy zł oraz linii Warszawa – Otwock w sumie około 240 tys. zł; w Wojskowym Instytucie Geograficznym – około 100 tys. zł, w Centrum Badań Balistycznych – 35 tys. zł, w Wojskowych Zakładach Pirotechnicznych w Rembertowie – 6500 zł i inne drobne. Spółdzielnia bowiem nie pogardza robotą w sumie nawet kilkunastu złotych.

***

Ciekawa jest struktura wewnętrzna „Grupy Technicznej”.

Członkami Spółdzielni jest jedynie niewielka grupka, licząca obecnie 19 zaledwie inżynierów i techników. Z tych – 4 tylko pracuje w spółdzielni zarobkowo i ma powierzone stanowiska kierownicze. Reszta zaś, pracując zarobkowo gdzie indziej, ma obowiązek specjalizowania się w tych dziedzinach technicznych, które będą uwzględnione przez Spółdzielnię w przyszłości przy rozszerzaniu przez nią działalności.

Pracujący na stanowisku kierowniczym inżynier-nieczłonek oraz kilku techników będą z czasem wchłonięci przez Spółdzielnię na członków, o ile zżyją się z tą placówką i przejmą się jej atmosferą ideową.

Następna grupa stale zatrudniona – to monterzy, których jest około 40. Ci nie należą do Spółdzielni, chociaż dążenia członków idą w kierunku przyjęcia ich z czasem po odpowiednim przygotowaniu ideowym. Tymczasem wielu z monterów przedstawia materiał zbyt surowy na spółdzielców z powodu braku na razie skłonności do uspołecznienia. Urobienie ich może zająć wiele czasu. Czynnikiem, łączącym obie te grupy (członków-inżynierów i monterów) ma być wspólna kasa samopomocowa (na razie w projekcie).

Wreszcie trzeci grupa – to materiał w Spółdzielni płynny i dlatego niemożliwy do zrzeszenia w jej ramach. Są to robotnicy niefachowi, angażowani do każdej poszczególnej roboty za pośrednictwem urzędów pośrednictwa pracy. Zajęcia dla niewykwalifikowanych mają w „Grupie Technicznej” charakter dorywczy. Po wykonaniu przygotowawczych prac ziemnych (co trwa miesiąc lub parę tygodni) element robotniczy odpada, pozostaje tylko praca montażowa dla techników i monterów. Spółdzielnia czyniła próby przerzucenia robotników, wyróżnionych za pracowitość, uczciwość, czy inne zalety, do miejsc następnej roboty, lecz tu napotykała na energiczny sprzeciw ze strony miejscowych bezrobotnych.

Wobec braku możliwości wyrobienia społecznego robotników niefachowych przez stałą pracę, „Grupa Techniczna” musiała zastosować względem nich przy określaniu zarobków stawki akordowe. Akord, traktowany tu jako konieczność, stosowany jest zbiorowo w stosunku do zespołów mniej więcej dziesięcioosobowych. Liczebność zespołów akordowych uzależnia się tu od narzędzi i techniki wykonywanych robót.

Wypłaty dniówkowe robotników niefachowych, których liczba dochodzi okresami do 350, wahają się od 4 do 6 i pół złotego, są więc o wiele wyższe, niż w innych przedsiębiorstwach. Monterzy zarabiają do 18 zł. Nawet chłopcom-uczniom, którzy pomagają monterom, są wypłacane niewielkie zarobki, co nie jest (wbrew prawu) nigdzie praktykowane.

Trzeba zaznaczyć, że Spółdzielnia nie miała nigdy żadnych nieporozumień z pracownikami, jak również z dostawcami lub instytucjami, dla których pracowała.

***

„Grupa Techniczna” bardzo się różni od normalnych spółdzielni pracy.

Zaznaczyliśmy już na wstępie zasadniczą różnicę, polegającą na tym, że cel zarobkowy, dominujący w normalnej spółdzielni – tu odsunięty jest (przynajmniej na razie) na plan wtóry.

Konsekwencją tego jest dziwny (jeśli patrzeć na sprawę pobieżnie) fakt, że z 19 członków Spółdzielni, zaledwie 4 w niej zarobkuje.

A następnie – że przy tak małej liczbie zatrudnionych w Spółdzielni członków, pracuje w niej kilku techników-nieczłonków, kilkudziesięciu monterów (około 40) i jeszcze większa ilość okresami zatrudnionych robotników niefachowych.

Z powierzchownej obserwacji można by było wyciągnąć przedwczesny wniosek, iż jest to zwykłe przedsiębiorstwo kilku zręcznych osób, wyzyskujące pod firmą spółdzielczą pracę nieczłonkowską. Wniosek ten jednak byłby całkiem niesłuszny, niesprawiedliwy i krzywdzący „Grupę Techniczną”, która jest placówką o wielkiej już dziś wartości społeczno-gospodarczej i olbrzymich możliwościach rozwojowych w przyszłości.

W powolnym procesie wychowawczo-selekcyjnym dokona się z czasem – niewątpliwie – skooperatyzowanie pracy w obecnie prowadzonym przez Spółdzielnię, pierwszym jej, ale bynajmniej nie jedynym (jeśli idzie o przyszłość) – dziale pracy (elektrotechnicznym).

Ale Spółdzielnia ta ma zamierzenia i możliwości przejawiać swoją aktywność i na innych jeszcze odcinkach pracy. Zwłaszcza wdzięcznym polem dla niej będzie teren spółdzielni robotniczych w przemysłach budowlanym, w robotach ziemnych i innych, którym to spółdzielniom „Grupa Techniczna” mogłaby dostarczać kierowników fachowych, delegując do tej roli swoich członków, których pracą by kierowała i ponosiła za nią odpowiedzialność.

Ale jest to już specjalne zagadnienie, wymagające osobnego potraktowania i to nie w jednym, ale w kilku artykułach.

2.

Tadeusz Katelbach: „Spowiedź pokolenia” [fragment] [2]

Inaczej do zagadnienia podchodził [Stanisław] Gierat. Jego klasowość była wyrazem przeświadczenia, że masa chłopska, stanowiąc przeważającą część narodu, jest najpotężniejszym rezerwuarem jego siły, decydującym o przyszłości państwa. Nie była to więc żadna klasowość w ścisłym słowa tego znaczeniu, choć ze względu na decydującą rolę warstwy chłopskiej w przyszłych dziejach narodu, Gierat gotów był walczyć zdecydowanie o szybką poprawę nie tylko jej warunków gospodarczych, o reformę rolną, lecz przede wszystkim o jej pozycję kulturalną i polityczną. W odróżnieniu od klasowców starego autoramentu Gierat nie bawił się nigdy w płytkie potępianie przeszłości. Przyjmował ją taką jaką była z jej wszystkimi cieniami i blaskami, wychodząc z założenia, że warstwa chłopska jest w prostej linii spadkobiercą tej przeszłości. Przede wszystkim zaś nie zaraził go szablon partyjny, sięgający jeszcze swymi wzorami czasów nieboszczki Galicji i nieświetnej pamięci machinacji wyborczych, których obiektem przez długie lata był rodzący się w tej dzielnicy ruch ludowy. Gierat postanowił uniezależnić prowadzoną przez siebie organizację od wszelkich źródeł rządowych, co nieustannie irytowało [Walerego] Sławka czy [Karola] Polakiewicza, a potem [Zygmunta] Wendę i jego ozonowych pomagierów. W tym celu, wespół z grupą ideowych inżynierów i techników, ciężkim wysiłkiem zorganizował spółdzielnię, wykonującą różne roboty techniczne pod firmą „Grupa Techniczna”. W ciągu paru lat istnienia spółdzielnia ta robiła już milionowe obroty, tworząc własny bank i pochodne od tych dwóch instytucji spółdzielnie pracy. Część dochodów, dochodów wcale pokaźnych, „Grupa Techniczna” odrzucała na cele społeczne, to znaczy przede wszystkim na [Centralny Związek Młodej Wsi] „Siew”. W ten sposób już na parę lat przed wybuchem wojny organizacja ludowa Gierata miała własne, niezależne od nikogo podstawy finansowe, a jej szef mógł sobie gwizdać na to, czy kierunek ideowy nadawany przez niego tej organizacji podoba się Ozonowi [Obóz Zjednoczenia Narodowego], rządowi czy też nie.

Przyglądałem się pracy Gierata z uwagą i szacunkiem. Nie uczynię przesady, gdy powiem, że zetknięcie się z tą pracą było dla mnie największą radością w zestawieniu z naszą rzeczywistością polityczną podzieloną na dwa obozy: na ogół zbiurokratyzowany od maja 1926 roku obóz prorządowy ze swą górą elitarną, wierzącą, iż dołom wszystko można z tej góry narzucić i opozycję, duszącą się w zatęchłej atmosferze permanentnej negacji i przebrzmiałych partyjnych sloganów. Metoda podejścia Gierata do zagadnień naszego życia była na tle tej rzeczywistości zjawiskiem budzącym najlepsze nadzieje na przyszłość. Była ona próbą zsynchronizowania przeszłości z przyszłością państwa, opierającego swój byt na wyzwolonych siłach chłopskich. Była ona próbą oderwania mas chłopskich od starych formuł partyjnych i zmobilizowania ich w ramach nowej, samodzielnej organizacji wychowawczo-ideowej, z której dopiero miała się wyłonić przyszła organizacja polityczna. Wszystko szło jak w zegarku, realizowane przez Gierata z rzadką w stosunkach polskich wolą i konsekwencją. „Grupa Techniczna”, której pierwociny oglądałem w skromnych pokoikach na ulicy Wspólnej, potężniała z każdym miesiącem, dając całej robocie wychowawczej pewne oparcie materialne.

3.

Tadeusz Katelbach: „Zet” [fragment] [3]

[…] [Stanisław] Gierat stworzył ponadto samodzielne podstawy gospodarcze ruchu „młodowiejskiego”. Tzw. Grupa Techniczna, powstała w Warszawie w lutym 1933 r., była spółdzielnią przemysłową prowadzoną z wielkim rozmachem. Posiadała własny bank. […] Wśród założycieli spółdzielni przeważali bracia zetowi: Bronisław Butkiewicz, Stanisław Gierat, Jan Kazimierski, Józef Korzeniewski, Marian Rembowski, Czesław Zagórski, Władysław Zakrzewski. Członkiem grupy Technicznej był Eugeniusz Czarnowski, jeden z szesnastu skazanych w procesie moskiewskim. Prezesem Banku był zamordowany przez Niemców Józef Marszałek. Członkami „Grupy” byli również inżynierowie pochodzenia żydowskiego. Należy dodać, że spółdzielnia ta przetrwała wszystkie burze i jest bodaj jedyną przedwojenną spółdzielnią pracy, która istnieje w kraju dotychczas.

4.

Janusz Rakowski: „Zetowcy i piłsudczycy” [fragment] [4]

Młoda Wieś – Spółdzielczość pracy

[Stanisław] Gierat postanowił uniezależnić prowadzoną przez siebie organizację [Centralny Związek Młodej Wsi „Siew”] od wszelkich źródeł rządowych. W tym celu wespół z grupą ideowych inżynierów i techników, zetowców i wychowanków ZPMD [Związek Polskiej Młodzieży Demokratycznej] począł organizować spółdzielczość pracy, nadając idei syndykalnej nowe oblicze. O ile w działalności spółdzielni spożywców czy rolniczo-handlowych, popieranych zawsze przez zetowców, młodzież wiejska była zaawansowana, poszerzając i udoskonalając istniejące już formy, o tyle w spółdzielczości pracy stawiała przed wojną 1939 roku dopiero pierwsze interesujące kroki.

Wychodzono z założenia zetowo-„naprawiackiego”, że formy liberalnej gospodarki kapitalistycznej przeżywały się nawet na Zachodzie. Aby zapewnić rozwój rodzimego przemysłu w Polsce, trzeba było oprzeć się albo na kapitalizmie państwowym, albo też szukać rozwiązań społecznych. „Młoda Wieś” dążyła do „państwa uspołecznionego”. Poszukując rozwiązań konkretnych, wybrano formę spółdzielni pracy jako drogę przeobrażania ustroju społeczno-gospodarczego w kierunku wyrównywania niesprawiedliwości w rozdziale dochodu narodowego i budzenia zainteresowania mas dla twórczej pracy gospodarczej. […]

Pracę rozpoczęto w roku 1932 od robót instalacji elektrycznych, specjalizując się następnie w budowie dalekosiężnych kabli telefonicznych i odbierając w tym zakresie monopol kapitałowi zagranicznemu. W roku 1933 założono przedsiębiorstwo przemysłowe pod nazwą „Grupa Techniczna”, którego celem było skupianie młodzieży o wykształceniu technicznym w formach spółdzielczości pracy nad elektryfikacją i uprzemysłowieniem Polski. „Grupa Techniczna” założyła w roku 1934 fabrykę maszyn elektrycznych, w której produkowano obrabiarki ręczne i wózki akumulatorowe. W roku 1935 rozwinięty został dział budowlany. Wykonywano wiele robót dla Towarzystwa Osiedli Robotniczych, które i w innych działach swej pracy oparło się o „Grupę Techniczną”.

Mając duże doświadczenie w robotach ziemnych przy układaniu kabli telefonicznych, wymagających specjalnego sprzętu, dobrej organizacji, dużej ilości pracowników, „Grupa” rozszerzyła swoją działalność na regulację rzek, przyjmując pracę przy obwałowywaniu Wisły w górnym jej biegu.

W trzy lata po powstaniu „Grupy Technicznej” został zorganizowany Bank Techniczny, jako instytucja kredytowa spółdzielczości pracy i tych instytucji prywatnych, które nie miały możności uzyskania kredytu na rynku, ze względu na brak nieruchomości potrzebnych dla jego zabezpieczenia. Bank Techniczny udzielał kredytów klientom nie ze względu na ich zdolność kredytową, ale na możliwości fachowe wykonania określonej roboty. Kredytobiorca musiał jedynie poddać się kontroli fachowej Banku i złożyć cesję na przepływ przez Bank wszystkich swoich należności za wykonywaną robotę. […] „Grupa Techniczna” i Bank Techniczny współdziałały systematycznie z instytucjami, które podejmowały zagadnienia elektryfikacji i radiofonii wsi.

Z działalności przemysłowo-technicznej „Młodej Wsi”, prowadzonej w formach spółdzielczych, była i ta dodatkowa korzyść, że spora ilość dochodów z wymienionych przedsiębiorstw mogła być przekazywana na jej działalność oświatowo-wychowawczą i na inicjowanie nowych placówek handlowo-przemysłowych. Dzięki tym funduszom „Młoda Wieś” była w dużym stopniu niezależna od zasiłków czy ofiar i dlatego mogła sobie pozwolić na niezależność nie tylko od ludowych partii politycznych (w odróżnieniu od ZMW „Wici” [Związek Młodzieży Wiejskiej Rzeczypospolitej Polskiej „Wici”]), lecz również od BBWR [Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem] czy OZONU [Obóz Zjednoczenia Narodowego], choć przyznawała się do obozu pomajowego i Józefa Piłsudskiego uważała stale za swego honorowego protektora.

5.

Zbigniew Czeczot-Gawrak: „Wrzesień – konspiracja – powstanie” [fragment] [5]

Wkrótce po przyjeździe do Warszawy znalazłem też grupę znajomych i przyjaciół, zwłaszcza dawnych kolegów z akademickiego Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej (ZPMD). Dla wielu z nich bazą zarobkową była spółdzielnia „Grupa Techniczna” mieszcząca się przy placu Trzech Krzyży (Między Alejami a Mokotowską), wykonująca roboty także dla Niemców, więc dająca mocne Ausweisy, w istocie zaś stanowiąca jedną z bardzo rozgałęzionych komórek konspiracji cywilnej i wojskowej. Wciągnęła mnie tam koleżanka z ZPMD Barbara Wolska, sekretarka „Grupy Technicznej”, wspaniała konspiratorka, która zginęła w powstaniu.

6.

Zygmunt Ziółek: „Od okopów do barykad. Wspomnienia 1939-1944” [fragment] [6]

Oparciem finansowym dla ZOR [Związek Odbudowy Rzeczypospolitej], [Chłopska Organizacja Wolności] „Racławice” i POZ [Polska Organizacja Zbrojna] była w dużej mierze spółdzielnia pracy inżynierów i techników wywodzących się z ZPMD [Związek Polskiej Młodzieży Demokratycznej] pod nazwą „Grupa Techniczna” z siedzibą w Warszawie przy placu Trzech Krzyży. Z uwagi na posiadane kapitały, lokale i terenowe ekspozytury „Grupa Techniczna” była doskonałym narzędziem organizacyjnym i techniczno-materiałowym dla grup podziemnych na przełomie lat 1939-1940.


Powyższe teksty pochodzą z następujących źródeł:

1. „Spółdzielczość Pracy” 1935, nr 3.

2. Tadeusz Katelbach – „Spowiedź pokolenia”, Lippstadt 1948.

3. „Zeszyty Historyczne” 1968, z. 13.

4. „Zeszyty Historyczne” 1981, z. 56.

5. „Miesięcznik Literacki” 1981, nr 8-9.

6. Warszawa 1976. Wydanie II

Na potrzeby Lewicowo.pl przygotował Piotr Grudka.

Tekst ukazał się wcześniej na portalu Lewicowo.pl.