O spółdzielczości pracy [1936]

Zwolennikom spółdzielczości pracy często bywa imputowany program ideowy, któregośmy nigdy nie wyznawali i nie wyznajemy dzisiaj.

A mianowicie – pomawiają nas o to, iż uważamy spółdzielczość pracy za cudowne panaceum na wszystkie niedomagania społeczno-gospodarcze obecnej epoki. Że w naiwnym zaślepieniu nie dostrzegamy praw i sił, brutalnie i tragicznie rządzących rzeczywistością. Że nie rozumiemy procesu dziejowego naszych czasów. Że w prostocie ducha poczciwie wyobrażamy sobie rozwiązanie obecnego problemu społecznego w jakiś sielankowy sposób, bez zmagań i wstrząsów, jedynie i wyłącznie na równej i prostej drodze spokojnego, niekrępowanego rozwoju spółdzielczości pracy. Pomawiają nas wreszcie, iż wierzymy, że w warunkach gospodarki prywatno-kapitalistycznej może się dokonywać bez przeszkód zdrowy rozwój naszego ruchu.

Rzecz prosta, iż nie byliśmy i nie jesteśmy wyznawcami tych wszystkich wmawianych w nas naiwności.

Jakiż więc jest naprawdę program ideowy spółdzielczości pracy? Spróbuję go wyłuszczyć w syntetycznym skrócie.

Spółdzielczość pracy w warunkach gospodarki prywatno-kapitalistycznej

Spółdzielczość pracy w najogólniejszym ujęciu jest sposobem dobrowolnego zrzeszania się wolnych ludzi dla wspólnego podejmowania i wykonywania pracy zbiorowej bądź dla samych zrzeszonych, bądź dla osób innych, przy czym ta zbiorowa praca odbywa się w warunkach i na zasadach samorządu zrzeszonej gromady, przy wzajemnej życzliwości, równym poszanowaniu wszystkich i ścisłym przestrzeganiu nakazów moralnych, płynących z poczucia sprawiedliwości.

Tak rozumianą spółdzielczość pracy spotykamy w różnych społeczeństwach i na różnych poziomach cywilizacji. Oczywiście – spółdzielczość pracy ma w różnych epokach rozmaity charakter, rozmaite formy i rozmaity zakres zastosowania, zależnie od warunków społeczno-gospodarczych i kulturalnych, w jakich się znajduje.

***

Spółdzielczość pracy w zrozumieniu bardziej ścisłym, odpowiadającym jej charakterowi dzisiejszemu w warunkach gospodarki prywatno-kapitalistycznej – jest częścią ruchu emancypacyjnego klasy najemników (proletariuszy) i jednym z wyrazów zbiorowej ich zaradności, zmierzającej do wyzwolenia najmity z wyzysku ekonomicznego oraz do zapewnienia mu warunków pracy zarobkowej, odpowiadających zwiększonemu poczuciu jego ludzkiej godności i jego więzi ze społeczeństwem. (Prawne sformułowanie spółdzielczości pracy musiałoby brzmieć nieco inaczej; ale nam w tym wypadku idzie nie o formułę prawną, lecz o socjologiczną).

***

Dzieje spółdzielczości pracy w ustroju prywatno-kapitalistycznym wymownie i niezbicie wykazują, że ruch ten w obu jego obecnych odmianach (spółdzielczość pracy w znaczeniu bardziej wąskim oraz spółdzielczość wytwórcza) primo – nie znajduje dla siebie warunków szerszego zastosowania i czepia się jedynie nieopanowanych jeszcze przez system kapitalistyczny marginesów życia gospodarczego, a secundo – wyrodnieje w niepomyślnych, a nawet wrogich dla siebie warunkach ustrojowych.

Cały system otamowań, mających chronić spółdzielnie pracy przed wykolejeniem i degeneracją, przedstawiony w pracy niniejszej, jest jaskrawym świadectwem, jak dalece obecne warunki ustrojowe nie sprzyjają zdrowemu rozwojowi interesującego nas ruchu.

Rola spółdzielczości pracy

Tymczasem zaś dojrzewają warunki gospodarcze, psychiczne i ustrojowe, które nie tylko doprowadziły do szalejącego obecnie kryzysu, lecz coraz silniej i gwałtowniej popychają ludzkość naprzód po wyboistej i bynajmniej nie prostej drodze głębokich wstrząsów i przemian strukturalnych.

Z jednej strony – inicjatywa prywatno-kapitalistyczna, pobudzana widokami zysków koniunkturalnych, podporządkowała sobie prawo ekonomiczne popytu i podaży i uczyniła z tego prawa posłuszne w swoim ręku narzędzie do wyciskania dowolnych zysków. Stąd wyrachowana aktywność tej inicjatywy, świadomie ograniczając swoją podaż na rynku towarowym i swój popyt na rynku pracy, jest coraz wyraźniej niewspółmierna w stosunku do wzrastających możliwości i potrzeb ludzkich. Stąd też powstaje i coraz bardziej się rozszerza obok, a nawet zamiast niedostatecznej i żerującej inicjatywy prywatno-kapitalistycznej inicjatywa czynników publicznych i społecznych, obliczona już nie na zyski koniunkturalne, lecz na zaspokojenie potrzeb powszechności.

Z drugiej znów strony – w warunkach kulturalno-politycznych, stworzonych przez panujący obecnie ustrój, odbywa się w środowisku wolnych najmitów – proletariuszy potężny proces emancypacyjny. Proces ten polega nie tylko, jak sądzą niektórzy powierzchowni jego obserwatorzy, na budzącej się w proletariacie świadomości krzywdy ekonomicznej i na dążeniu do usunięcia tej krzywdy na drogach akcji politycznej, zawodowej i gospodarczej (spółdzielczość spożywców). Proces emancypacyjny klasy najemników posiada i drugie jeszcze łożysko, żłobione przez wzrost poczucia godności ludzkiej, poczucia więzi ze społeczeństwem, poczucia krzywdy moralnej, doznawanej przez najemnika, ograniczonego w zakładzie pracy do roli bezwolnego wykonawcy cudzych dyspozycji oraz sługi cudzych egoistycznych interesów, tak często i tak jaskrawo sprzecznych z interesem powszechnym.

Stąd też, pomimo iż wodzowie proletariatu postawili na przełomie ubiegłego stulecia krzyżyk nad sprawą kooperacji wytwórczej i pracy jako nad sprawą beznadziejną – w masach proletariackich, a zwłaszcza w środowiskach o bardziej wysubtelnionym poczuciu krzywdy moralnej i materialnej najemnika, myśl wyzwolenia poprzez spółdzielczość pracy nie przestawała nigdy być atrakcyjną. I, pomimo niepowodzeń przy realizacji, nie przestawała przyciągać ku sobie proletariuszy, tęskniących do zmiany zasadniczych stosunków pracy.

Poza tym – koniunkturalne bezrobocie kierowało i kieruje coraz bardziej i częściej jednostki dzielniejsze, pozbawione pracy zarobkowej, do szukania ratunku na drodze pozytywnej zaradności zbiorowej, czyli na drodze kooperacji pracy, względnie kooperacji wytwórczej.

Te dwa prądy (jeden płynący z pobudek moralno-ideowych, a drugi – z poszukiwania pracy przez bezrobotnych) dawały i dają impuls do zakładania zarówno spółdzielni wytwórczych, jak i spółdzielni pracy, pomimo iż doświadczenie poprzedników nie zachęcało bynajmniej do inicjatywy na tej drodze.

***

Wspomniana wyżej aktywność gospodarcza czynników publicznych i społecznych, rozszerzając i pogłębiając swój zakres w miarę wzrastającej dyskredytacji systemu prywatno-kapitalistycznego, spotyka się niejednokrotnie ze spółdzielczością pracy i wytwórczą na gruncie robót i dostaw publicznych, oraz niekiedy przy rozwiązywaniu zagadnienia pracy najemnej w zakładach będących własnością publiczną, względnie społeczną.

Okazało się przy tym, że teren dostaw i robót publicznych, będący zazwyczaj terenem demoralizacji publicznej, przy wprowadzeniu nań spółdzielczości pracy sanował się [uzdrawiał] moralnie w sposób bardzo gruntowny. Spółdzielnie zaś przy ścisłym współdziałaniu z instytucjami społecznymi i publicznymi, jako swoimi zarobkodawcami, przestają ulegać degeneracji, zaczynają pięknie się rozwijać, ujawniają w miarę rozwoju coraz większe i sobie tylko właściwe zalety natury organizacyjnej, gospodarczej, społecznej i moralno-kulturalnej, wykazując coraz większą sprężystość i wyjątkową zdolność do tworzenia mocnych nadrzędnych jednostek organizacyjnych systemem federalistycznym ze szczęśliwym uniknięciem przerostu biurokracji.

Okazało się również, iż przez właściwe wprowadzenie kooperacji pracy zamiast systemu indywidualnego najmu pracowników do zakładów pracy publicznych i społecznych – obie strony osiągają nieocenione korzyści. Instytucja zarobkodawcza ma przy tym nowym systemie wszystkie plusy, jakie daje prowadzenie warsztatu we własnej administracji, lecz sama aparatu administracji swej nie rozszerza. Spółdzielnia – uzyskuje możność stałego zatrudnienia stowarzyszonych w warunkach możliwie najkorzystniejszych pod względem materialnym i moralnym.

Wnioski powyższe wynikają z doświadczeń jeszcze przedwojennych, a w okresie wojny i po wojnie znajdują dla siebie coraz więcej uzasadnienia. W zakresie robót i dostaw publicznych mamy olbrzymie i wielce pouczające doświadczenie włoskie. Jeśli idzie o zastosowanie spółdzielczości pracy w zakładach stanowiących własność społeczną bądź publiczną – mamy doświadczenia Anglii, Francji, Niemiec, Włoch i szeregu innych jeszcze krajów.

Przyjrzyjmy się jeszcze swoistym doświadczeniom Związku Sowieckiego, który po obaleniu systemu gospodarki prywatno-kapitalistycznej wprowadził u siebie (na razie) kapitalizm państwowy.

I co się okazało. Przede wszystkim – przerost biurokracji ze wszystkimi jego zgubnymi następstwami. Okazało się przy tym, że system indywidualnego zatrudniania pracownika, przejęty z okresu poprzedniego, nie zapewniał upaństwowionym zakładom pracy ani lepszej siły roboczej, ani większej wydajności pracy, ani też wyższej miary staranności ze strony pracowników.

Okazało się, że w warunkach gospodarki upaństwowionej, gdzie od pracownika wymagany jest inny stosunek do zakładu pracy aniżeli od najmity, a przede wszystkim wyższa miara staranności i zwiększona aktywność – zawodzi system, w którym rola pracownika jest upodobniona do roli najmity w zakładzie prywatno-kapitalistycznym.

I oto jesteśmy świadkami niesłychanego rozwoju w Sowietach spółdzielczości pracy i wytwórczej. I co jest ciekawe, że nie tylko stworzona została i wciąż się wzmacnia i zagęszcza potężna sieć różnorodnych spółdzielni pracy i wytwórczych, ale że metody spółdzielczej organizacji pracy wprowadzane są po trosze nawet do zakładów czysto państwowych, nawet do urzędów, jako najbardziej skuteczny środek odbiurokratyzowania.

Zagadnienie spółdzielczości pracy w Polsce

Przejdźmy teraz do Polski.

Stwierdzamy i u nas (jak i w innych państwach) olbrzymie nasilenie bezrobocia jako zjawisko chroniczne i groźne.

Poza tym stwierdzamy u nas w Polsce większą niż gdzie indziej pasywność i nieudolność inicjatywy prywatno-kapitalistycznej. Stwierdzamy paradoksalne zjawisko, że mamy w Polsce ustrój prywatno-kapitalistyczny przeważnie jednak bez właściwych kapitalistów. Inicjatywa prywatno-kapitalistyczna żąda u nas od państwa albo pomocy finansowej, albo polityki gospodarczej, zapewniającej prywatnym przedsiębiorstwom łatwą i szybką kapitalizację kosztem najżywotniejszych interesów szerokich warstw społeczeństwa i państwa.

A jednocześnie przy dużych możliwościach obiektywnych (bogactwa naturalne i wielka podaż siły roboczej) mamy niezaspokojone najpilniejsze potrzeby gospodarcze. Brak nam podstawowych inwestycji, bez których nie może ruszyć rozwój życia gospodarczego.

Czy inicjatywa prywatno-kapitalistyczna byłaby w stanie podjąć dziś w Polsce te wielkie zadania? Nie. Podjąć te zadania będą mogły, a więc i będą musiały jedynie zainteresowane czynniki publiczne i społeczne.

Ale w razie podjęcia zadań tych przez wymienione czynniki, czy realizacja ich (zadań) ma być powierzona ubogim we własne kapitały i w doświadczenie, lecz bogatym w apetyty przedsiębiorcom prywatnym, liczącym na obfity żer przy robotach i dostawach publicznych? Wzmożona akcja gospodarcza, którą musi podjąć Polska ze środków publicznych i społecznych, nie może i nie powinna być oddana do realizacji przedsiębiorcom (względnie przedsiębiorstwom) prywatnym. A skoro taki postulat wysuwamy, wtedy staje przed nami pytanie: w jaki sposób powinna być zorganizowana w Polsce praca, podejmowana z tych środków?

Jeśli zechcemy uniknąć przerostu biurokracji, który zaczyna się już i u nas odczuwać, a zarazem jeśli zechcemy uniknąć pasożytniczego żerowania prywatnej inicjatywy, nie znajdziemy sposobu bardziej dziś skutecznego niż szerokie stosowanie spółdzielczości pracy.

Uwagi końcowe

Spółdzielczość pracy nie jest więc żadnym panaceum. Natomiast jest, według nas, najwłaściwszym w obecnych warunkach gospodarczych systemem organizacji, administracji i prowadzenia pracy podejmowanej ze środków społecznych, względnie publicznych.

Poza tym spółdzielczość pracy jest niezbędnym warunkiem istotnej przebudowy obecnego ustroju prywatno-kapitalistycznego. Przyszły ustrój, którego elementy składowe narastają już obecnie, będzie się rozwijał niewątpliwie po linii gospodarki planowej, organizowanej i prowadzonej wysiłkiem czynników społecznych i publicznych w imię dobra powszechności. Otóż postęp na tej drodze wymagać będzie coraz szerszego stosowania kooperacji pracy, bez czego, jak wykazuje negatywne doświadczenie Sowietów oraz innych państw, angażujących się daleko na drodze aktywności nieprywatnokapitalistycznej – grozić będzie nieunikniona plaga przerostu biurokracji ze wszystkimi jej zgubnymi następstwami.

***

Systemu spółdzielczości pracy nie można wprowadzić od razu na szeroką skalę.

Wymaga on odpowiedniego uświadomienia i przygotowania mas pracujących. Wymaga gruntownego praktycznego przygotowania kadr organizatorów, administratorów i kierowników technicznych. Przygotowanie tych kadr może się dokonywać w sposób właściwy i wystarczający jedynie w dobrze prowadzonych placówkach spółdzielczych, do pewnego stopnia eksperymentalnych.

Szerokie stosowanie tego systemu wymaga wreszcie zrozumienia dlań ze strony czynników zarobkodawczych państwowych i społecznych. Wymaga właściwego ustawodawstwa, uwzględniającego specyficzny charakter i właściwości kooperatyw pracy i zapewniającego temu ruchowi niezbędne warunki zdrowego rozwoju.

***

Jeśli idzie o Polskę, to niezbędne jest również nagromadzenie przez nas własnego polskiego doświadczenia i wypracowanie własnych polskich metod oraz zasad organizacyjnych dla spółdzielni pracy – metod i zasad ściśle wynikających z naszych warunków i dostosowanych do naszych potrzeb i możliwości.

Słowem – niezbędna jest w tym zakresie spokojna, nieefekciarska, ostrożna, lecz wytrwała praca pionierska propagandowo-organizacyjno-badawcza – praca pełna nieustannych i nieuniknionych trudności i zawodów, oraz bardzo niewdzięczna dla tych, którzy ją podejmują. Nie jest to nawet praca siewców, którzy sami zbiorą plon, lecz praca oraczy na ciężkich ugorach.

I taką właśnie pracę podjęło i prowadzi w miarę swoich skromnych sił i możliwości Towarzystwo Popierania Kooperacji Pracy.


Powyższy tekst, oryginalnie zatytułowany „Od autora”, stanowi podsumowanie broszury Jana Wolskiego „Zasady i wytyczne spółdzielni pracy. Podręcznik instrukcyjny” (specjalne wydanie miesięcznika „Spółdzielczość Pracy”, zeszyty 2-5), Wydawnictwo Towarzystwa Popierania Kooperacji Pracy, Warszawa 1936. Od tamtej pory prawdopodobnie nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, uwspółcześniono pisownię wedle obecnych reguł.

Tekst ukazał się wcześniej na portalu Lewicowo.pl.